Filozofia po słowiańsku

Recenzowana książka: Lech Ostasz, „Drzewo życia, Swaróg, Marzanna i inne mity słowiańskie”, wyd. Stowarzyszenie Filozofia-Duchowość-Sztuka, Olsztyn 2017

Wyobraźcie sobie, że słowiańscy bogowie nadal są na świecie, obserwują śmiertelników i biorą udział w wydarzeniach na ziemi. Bogowie posiadują w chmurach, na eterze który układa im się w kształcie fotela, czas mierzą w eonach, spędzaja czas, popijając nektar nieśmiertelności i odwiedzają się jak sąsiedzi albo przemierzają światy po trzech piętrach Drzewa Życia… Bogowie słowiańscy żyją w XXI wieku, wiedzą, że planetę zamieszkują też inne ludy, nie tylko Słowianie, ale też np. Grecy, Germanie, że jest Afryka, Australia, że bogów nazywa się różnie w różnych częściach świata. Ale najbardziej interesują się Słowianami, niektórzy z nich nawet czasem schodzą na ziemię i zdarzy się, że wypiją w karczmie piwo z którymś ze śmiertelników…

Bogowie tworzą razem świat, przeżywają różne przygody, romanse itd. Ale przede wszystkim lubią filozofować. W książce L. Ostasza najbardziej świeże i ożywcze, a przy tym oryginalne dla tematu Słowiańszczyzny jest chyba to, że w usta bogów wkłada się kwestie, których spodziewalibyśmy się raczej w jakiejś powiastce filozoficznej, a nie w literackim opracowaniu mitów słowiańskich. I tak mamy Welesa z jego przemyśleniami na temat przypadkowości istnienia, mamy Światowida wypowiadającego bon moty o mądrości i koncentracji, o poznawaniu świata, szczęściu ludzi i materii świata, wypowiedzi Mokoszy o przewadze niewiedzy nad wiedzą, Swaroga o życiu ludzi na świecie, o mądrym cieszeniu się życiem „tu i teraz”, Czarnoboga o grzechu i doskonałości, Białoboga o zaletach monoteizmu nad politeizmem (tak, tak!), Swarożyca o prawdzie i wiele innych. To naprawdę nietypowe ujęcie, dzięki czemu ksiażkę czyta się za jednym zamachem i jest to lektura ciekawa.

poslowie

Mało tego: bogowie w słowiańskim niebie eksperymentują z życiem ludzi, majstrują przy moralności i etyce, wprowadzają na świecie konsumpcjonizm i globalizację, ale… Bez spoilerów. Co z tego wyniknie, niech każdy przekona się sam, czytajac tę bardzo „nietuzinkowa” adaptację mitów słowiańskich.

Lech Ostasz jest filozofem, wykłada na UWM w Olsztynie, dlatego nie dziwi to filozoficzne podejście widoczne w każdym rozdziale książki. Czytając ma się wrażenie, że ktoś wymieszał księdza Tischnera i Leszka Kołakowskiego i to wszystko podlał słowiańskim sosem, ale czyta się to świetnie.

Ksiażka Lecha Ostasza to – jak powiedział sam Autor – „kolejna interpretacja mitów naszych praprzodków, a potrzebujemy kolejnych i kolejnych. Chciałem ukazać, jak można wykorzystać fragmenty tradycji słowiańskiej w dzisiejszym myśleniu, np. obrona przed zakusami totalitaryzmu dzięki politeizmowi, tolerancja, związek z przyrodą, pagan joy of life itd., ba wyłożyłem też pewną koncepcję bogów starosłowiańskich (bardziej dowartościowuję boginie: Mokosz, Żywię, promuję Ładę itd.), zajmuję się współczesną harmonijną, wnoszącą coś psychice odbiorcy wersją mitów. Z Tischenorowskim podejściem ma to coś wspólnego, rzeczywiście przemycam dozę własnej filozofii (nad tą własną pracuję od ok. 40 lat)”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s